Dzisiaj mija miesiąc, odkąd jestem sam
Czas się wlecze wolno - los rozdzielił nas
Twoja miłość dawno już skończyła się,
Moja pozostała - nadal kocham cię.
Kocham, kocham, kocham ciebie,
- dobrze o tym wiesz,
że szaleję wprost za tobą,
- dobrze o tym wiesz,
chciałbym bardzo być przy tobie,
- dobrze o tym wiesz,
kocham, kocham, kocham ciebie,
- dobrze o tym wiesz.
Chciałbym być przy tobie i całować cię,
Chciałbym być przy tobie jak w ostatnim śnie,
Czekam wciąż na chwilę, która złączy nas
I będziemy razem już przez cały czas.
Wołam, wołam, wołam ciebie
-znów pokochaj mnie,
Proszę, wróć i zostań przy mnie
- znów pokochaj mnie,
Będę z tobą już na zawsze
- znów pokochaj mnie,
Wołam, wołam, wołam ciebie
- znów pokochaj mnie,
Wołam, wołam, wołam ciebie
- wróć więc proszę do mnie,
do mnie,
do mnie.
Kołysał nas zachodni wiatr,
Brzeg gdzieś za rufą został.
I nagle ktoś jak papier zbladł:
Sztorm idzie, panie bosman!
A bosman tylko zapiął płaszcz
I zaklął: - Ech, do czorta!
Nie daję łajbie żadnych szans!
Dziesięć w skali Beauforta!
Z zasłony ołowianych chmur
Ulewa spadła nagle.
Rzucało nami w górę, w dół,
I fala zmyła żagle.
A bosman tylko zapiął płaszcz
I zaklął: - Ech, do czorta!
Nie daję łajbie żadnych szans!
Dziesięć w skali Beauforta! - Hej!
Gdzie został ciepły, cichy kąt
I brzegu kształt znajomy?
Zasnuły mgły daleki ląd
Dokładnie, z każdej strony.
A bosman tylko zapiął płaszcz
I zaklął: - Ech, do czorta!
Nie daję łajbie żadnych szans!
Dziesięć w skali Beauforta!
O pokład znów uderzył deszcz
I padał już do rana.
Piekielnie ciężki to był rejs,
Szczególnie dla bosmana.
A bosman tylko zapiął płaszcz
I zaklął: - Ech, do czorta!
Przedziwne czasem sny się ma!
Dziesięć w skali Beauforta! / *3